Luty miesiącem chorób rzadkich


To miał być dobry rok. Niestety, już styczeń skończył się dla nas bardzo przykro. Odeszła nasza kochana koteczka, Lajla. Była naszą iskierką, nigdy o niej nie zapomnimy 🖤🖤🖤


Kończy się luty i nie wiem czy wiecie, ale ten miesiąc, najkrótszy w roku, jest miesiącem chorób rzadkich, a w ostatni dzień lutego obchodzimy Światowy Dzień Chorób Rzadkich. 
Dlaczego o tym piszę? A no dlatego, że sama jestem częścią tej społeczności. Społeczności osób z chorobami rzadkimi. 

Statystyki mówią, że na choroby rzadkie choruje 6-8% populacji. Tylko w Polsce jest takich osób około 3 miliony i to są 3 miliony ludzkich historii, a każda historia jest inna.

Moja historia nazywa się dystrofia mięśniowa. Jeśli czytacie blog od początku, to mniej więcej wiecie na czym polega ta choroba. Moje mięśnie stopniowo tracą siłę, stają się coraz słabsze, ale to wcale nie znaczy, że ja jestem słaba :) Mówią, że kiedy ciało odmawia posłuszeństwa, to głowa przejmuje stery. Myślę, że to prawda. 

Żyję też trochę w świecie ciszy, bo jak już wiecie oddycham przez rurkę tracheostomijną, przez co mówię tylko szeptem. Śmieję się do męża, że każdy chciałby mieć taką żonę, co by na niego nie krzyczała :) 


Choroby rzadkie są trudne do zdiagnozowania, właśnie dlatego, że trafiają się rzadko i lekarze nie mają z nimi styczności na co dzień. 

Zanim postawiono mi diagnozę byłam leczona na kręgosłup, potem była błędna diagnoza, zapalenie wielomięśniowe, dopiero później zdiagnozowano dystrofię mięśniową. Trwało to bardzo długo. Jeździłam od lekarza, do lekarza, robiłam mnóstwo różnych badań z nadzieją na wyleczenie. Byłam tym już bardzo zmęczona. W końcu poznałam diagnozę, ale co z tego, skoro i tak nie ma leku który by mi pomógł. Choroby rzadkie mają ten problem, że nie ma na nie leków, a jeśli zdarzy się, że lek już jest, to nie jest refundowany, a cena jest kosmiczna. Dlaczego? Bo koszty opracowania takiego leku są ogromne, a kupiłaby je tylko mała grupa chorych. Także, to się po prostu nie opłaca. 


Chore osoby, na przykład niepełnosprawne, często nie wyglądają na pierwszy rzut oka na chore. Osoba niepełnosprawna ruchowo kojarzy się wszystkim z wózkiem inwalidzkim. Wcale tak nie jest, ja też przez długi okres czasu, mimo że byłam już chora i nie byłam całkiem sprawna, to nie jeździłam na wózku.  Moja choroba postępowała stopniowo, tak jest przy chorobach mięśniowych. Wcześniej już opisywałam jak to u mnie było, jak powoli kolejne mięśnie słabły, więc nie będę się powtarzać. Ale do czego zmierzam?

Chciałabym Wam napisać o pewnej sytuacji, która mnie kiedyś spotkała. Było to na początku choroby. Wtedy jeszcze normalnie chodziłam, ale miałam już duży problem żeby podnieść się z podłogi. Pojechałam na zakupy, szłam z parkingu do marketu, pechowo potknęłam się i upadłam. Niestety, nie dałam rady się podnieść. Klęczałam, użyłam już wszystkich sił i żadnym sposobem nie dałam rady wstać. Duży market, pełno ludzi, a wszyscy przechodzili, patrzyli, nawet się odwracali żeby patrzeć. Nie wyobrażacie sobie jak się wtedy czułam, nie mogłam opanować łez. Po dłuższej chwili podszedł do mnie starszy pan, sam nie miał siły, ale starał się mnie podźwignąć. W końcu wspólnymi siłami jakoś się udało. Nawet kiedy ten pan się siłował, żeby mnie podnieść, ludzie dalej patrzyli, nikt nie podszedł, nikt nie pomógł. To było straszne uczucie, nigdy tego nie zapomnę. Piszę o tym, bo ludzie chorują na różne choroby, mają różne objawy, czasem wydawałoby się, że są po prostu pijani. Podejrzewam, że o mnie wtedy tak właśnie myśleli, ale czy to znaczy że takiej osobie nie należy pomóc? Sami sobie odpowiedzcie na to pytanie. 


Tak sobie myślę, że trzeba mieć dużego pecha żeby zachorować na rzadką chorobę,

albo.... trzeba być wybrańcem. Wolę to drugie :) 

Komentarze

  1. Aguś! Przytulam Cię z całego serca! Serce mnie boli z powodu Twojej kocurki...na zawsze będzie w naszych sercach!
    Co do sytuacji która Cię spotkała to takie mi się słowa na usta cisną, że gdybym ich użyła to trzeba by skasować komentarz... Kochana przepraszam Cię za to, że my ludzie często jesteśmy bezduszni i pozbawieni empatii. Ja po każdym Twoim poście robię rachunek sumienia...i póki co nie byłam świadkiem sytuacji podobnej do Twojej ale mam nadzieję że gdyby taka mi się przydarzyła to będę umiała się zachować...
    Jeszcze raz serdecznie ściskam i pozdrawiam 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana za dobre słowo :) Niestety często się zdarza, że ludzie są obojętni na drugiego człowieka. Trzeba wierzyć, że jak w piosence, ludzi dobrej woli jest więcej :) Buziaki :)

      Usuń
  2. Aga, bardzo mi przykro, że nie ma już Waszej kochanej koteczki:(
    Są fotki i dużo dobrych wspomnień. Miała dobry dom i kochających opiekunów, a to wielkie szczęście:)
    Aguś, wiem o czym piszesz, bo nie jeden raz byłam świadkiem obojętności na drugiego człowieka, chorego, który nie był samodzielny, a w pełni zależny od innych. Bolało mnie to bardzo. Nie znajduję usprawiedliwienia na obojętność, na brak empatii. To jest zatrważające!
    Też chcę wierzyć, że tych dobrych jest więcej:)
    A Ty kochana jesteś wyjątkowa!!!
    Buziaki gorące:)


    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Agus! To ja tezMonika tylko musialam sie przechrzcic bo coos nie dzialalo, sorry.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiesz nawet jak bardzo mi przykro z powodu Lajli. Pisalas juz wczesniej, ze ona slabuje ale to i tak nie umniejsza smutku po stracie. Kochana dzielna Lajla wspomagala Cie jak mogla a teraz tez czuwa nad Toba, jestem tego pewna. Czy znasz wiersze Franciszka Klimka? Jest taki jeden pt. "On wroci". Ja pozegnalam juz 4 koty i za kazdym razem ten wiersz bardzo mi pomagal. Czytalam i plakalam ale pomimo tego czytalam codziennie po kilka razy. To jeszcze potrwa ale prawdziwe sa slowa, ze placzemy tylko po tych, ktorych kochalismy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego wiersza, ale zaraz przeczytam. Lajla już zawsze z nami będzie, bo zawsze będziemy o niej pamiętać. Jest jeszcze Demon, on do tej pory zagląda do szafy, bo Lajla lubiła tam spać. Cały czas jej szuka.

      Usuń
  5. Kiedy cialo slabe wtedy mocniej czuje sie dusze - chyba Tolstoj.
    Wstyd mi za wszystkich, ktorzy odwracaja wzrok.

    OdpowiedzUsuń
  6. Koty tez przezywaja zalobe po towarzyszach. One, jestem tego pewna WIEDZA!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo, smutek :-( Zobaczyłam, że Lajla umarła i się bardzo zesmuciłam, a wcześniej byłam na Twoim pysznym ciaściu i była radość. Jutro tu wrócę, kochana, bo mi się serce ścisnęło. Pa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, nie ma już mojej Lalci... Pocieszam się tylko tym, że miała dobre życie. Zawsze będziemy o niej pamiętać...

      Usuń
  8. Jestem Aguniu, nie jutro, ale za tydzień, bo było trochę życiowych niespodzianek i obowiązków ;-)
    Kocina już tam sobie gdzieś hasa w innej rzeczywistości, bo ja wierzę, że energia, która ożywia każde stworzenie, nie może rozpłynąć się w nicości.
    Uważnie przeczytałam Twój wpis o chorobach rzadkich i myślę, że po prostu nie ma żadnej reguły, kto zachoruje, a kto nie. To pewnie kwestia całkowitego przypadku, ale dla chorych to nie jest pocieszenie, bo ten świat jest tylko naszym światem. Kiedy pomyślę, ile pieniędzy defrauduje się w służbie zdrowia, ile jest wydawanych bezsensownie albo wręcz głupio, a dla innych brakuje na refundację, to jest mi strasznie przykro. I ciężko o tym myśleć, bo człowiek się buntuje przeciwko temu... Już nie mówiąc o tym, ilu potrzebujących można by wspomóc, gdyby to, co idzie na wojnę, przeznaczyć na ratowanie życia.
    Całuję Cię mocno :-*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Domowa dostępność, czyli jak ułatwić sobie życie.

Kocie sprawy

Warto mieć hobby