Kocie sprawy

 
Zwierzęta są dla człowieka ogromnym wsparciem, dlatego tym razem w roli głównej będą koty. Nie tylko moje, to znaczy post będzie o moich psotnikach, ale na końcu będziecie mogli zobaczyć zdjęcia moich kocich gości, które dostałam od Marzyni. Będzie też jeden rodzynek, pies Loki, który wraz ze swoim kocim kolegą Regisem uśmiechają się do Was, aż ze Słowenii :) 
Wracając do moich kotków, to mamy w domu dwa, Lajlę i Demona, chociaż sądząc po charakterach, to Lajla powinna nazywać się Demon :) To jest bardzo zadziorna kotka, a jednak od piętnastu lat moja najwierniejsza przyjaciółka. Demonek to chodzący spokój, całkowite przeciwieństwo Lajli. 

Jak się pewnie domyślacie ten czarny przystojniak to Demon, uwielbia się wylegiwać na kanapie. Biało czarna księżniczka, to Lajla.


Obydwa koty są przygarnięte i obydwa za sprawą Wojtka, mojego syna.

Lajla była maleńka, kiedy Wojtek ją znalazł, z kolei Demon miał trafić do schroniska po śmierci swojej pani. Trafił tam na krótko, Wojtkowi było go szkoda, więc zabrał go do domu. Tak sobie teraz mieszkamy z dwoma futrzakami :) 


Demon trafił do nas krótko przed moim powrotem ze szpitala. Lajla mieszkała z nami wtedy już 13 lat, więc nie była zadowolona z nowego lokatora. Trochę to trwało, zanim zaczęła go akceptować. Na szczęście Demon jest bardzo spokojny, więc jakoś się udało. 


Lajla skończyła już 15 lat i niestety od kilku miesięcy choruje na tarczycę, oprócz tego ma chorą wątrobę i trzustkę. Musi brać leki. Trzeba się nieźle nakombinować żeby jej je podać. To już kocia staruszka, ale jeszcze potrafi przyłożyć Demonowi, całe szczęście, że on nigdy jej nie oddał, bo sądząc po gabarytach nie skończyłoby się to dobrze. 


Lajla jest do mnie bardzo przywiązana, Demon bardziej upodobał sobie mojego męża. Może też widzi, że Lajla prawie cały czas jest przy mnie, oczywiście wtedy, kiedy akurat nie śpi :) Wskakuje mi na kolana i jeździ ze mną na wózku. Przemek się śmieje, że nie długo ona też przestanie chodzić :)



Demon czasem pozazdrości :)



Rano, jak tylko Przemek otworzy drzwi od sypialni Lajla wbiega i wskakuje mi do łóżka. Kładzie się na mnie, zawsze na klatce piersiowej i tak sobie leżymy, czekamy na śniadanie. Później kiedy Lajla już pójdzie, przychodzi Demon. Wskakuje mi do łóżka i kładzie się w nogach. To już taki codzienny rytuał :)


Lajla pomaga mi przy blogu, osobiście nadzoruje czy dobrze robię zdjęcia.
Na pierwszym zdjęciu blog, a ja drugim rzeczywistość :)



Powiem Wam, że jak trafiłam do szpitala, to Lajla bardzo to przeżyła. Nie chciała jeść, była nie do życia. Przemek pojechał do weterynarza, okazało się, że to z tęsknoty. Dostała leki i z czasem doszła do siebie. 
Ona, od małego kociaka, cały czas była ze mną. Przemek pracował, a ja zawsze byłam w domu. Przywiązałyśmy się do siebie bardzo, ona do mnie, a ja do niej. Dlatego martwi mnie, że ona choruje, ale co zrobić, ma już swoje lata... Tak naprawdę, to przez te 15 lat, tylko raz była przeziębiona i raz struła się kwiatem. Nie wiedziałam, że ten kwiat był szkodliwy dla kotów, a ona go podgryzała. Od tej pory sprawdzam każdy kwiat, zanim wezmę go do domu. Tak w ogóle, to u mnie w domu na stole nie ma kwiatów, kiedy dostaję piękne bukiety, musimy je ukrywać przed kotami. Stawiamy u góry na meblach, lub w innych dziwnych miejscach. 
Miałam kiedyś ładną palmę w pokoju, Lajla co jakiś czas ją podgryzała, Demon też się przyłączył. Któregoś dnia poszedł na całość, zwalił ją z szafki razem z donicą. Teraz też mam bardzo ładną palmę, tyle że sztuczną. Przynajmniej nie muszę pamiętać o podlewaniu :)
Niestety, zwierzęta robią w domu szkody, ale jaki smutny byłby dom bez nich. Moje koty działają na mnie jak najlepsza terapia. Dają mi bardzo dużo radości i miłości. Cieszę się bardzo, że je mam. Myślę, że one też są z nami szczęśliwe. 
Demon, kiedy do nas trafił, wszystkiego się bał. Kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi uciekał i chował się pod łóżko. Teraz jak przychodzą goście, to pierwszy przychodzi, żeby się przywitać i przy okazji się pomiziać :) 
Cóż mogę powiedzieć, szczęśliwy dom w którym zwierzęta są :) 

Zapomniałam jeszcze się pochwalić, że nasz Demonek to celebryta, był w gazecie :)


A tu, moi goście specjalni :)

Regis i Loki, prosto ze Słowenii. 


Tu Bałabuszka, Manul i Musiek, też po przejściach, ale znalazły kochający dom u Marzyni. 




Komentarze

  1. Agus dzieki! Oplacalo sie czekac na ten post. Lajla - widac, ze charakterna - jej mina mowi: nie moge za dlugo pozowac, spiesze sie na sniadanie. Za to Demon - albo raczej Antydemon: no nie pstrykaj mi tu za dlugo, nie widzisz, ze odpoczywam? Racja - koty robia szkody w domu: drapia obicia i tapety, wieszaja sie na firankach, zostawiaja klaki, przynosza smieci z ogrodu, galopuja po schodach o 3 nad ranem, robia zasieki z wloczki na poreczy i pomiedzy krzeslami - ale tego nie widzimy, nie slyszymy, nie zauwazamy bo je KOCHAMY! Regis - ciekawski nosek, Loki - tak sie odwroce gdyz prawy profil jest korzystniejszy. 2 Rudaski + Czarnul = cudna kocia rodzinka! A ze koty dzialaja dobroczynnie na zdrowie i same poczucie to dobrze znana prawda! Zycze Wam wszystkim dobrrrego mrrruczacego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia, jak trafnie opisałaś to kocie towarzystwo :) Pozdrawiamy razem z Lajlą i Demonem :)

      Usuń
  2. Witaj Aga 🩷
    Zacznę od tego, że przecudne kotki masz! Pięknie że koty się tak dogaduje i uzupełniają w towarzyszeniu swojej Agusi 🥰
    My od 3 lat mamy koteczke. Czasem czuję się jak bym miała trzecie dziecko, zwłaszcza jak wstaje do niej po kilka razy w nocy 😉 co do kwiatów to na szczęście nie podgryza. Kiedyś kupiliśmy Jej specjalną trawkę dla kotów, to też nie gryzła jej. Trzy razy zrzuciła z parapetu i zakończyła się ich znajomość.
    Nasza Bella też bardzo tęskni zwłaszcza za córkami,gdy wychodzą do szkoły to idzie do ich pokoi i płacze.
    W poniedziałek wstawię parę jej zdjęć w poście podsumowującym listopad,to jak będziesz mięć czas i chęci zapraszam do obejrzenia.
    Serdecznie pozdrawiam i udanego weekendu życzę 😘❄️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno zajrzę do Ciebie, chętnie zobaczę Waszą Bellę :) Buziaki :)

      Usuń
  3. Hura, jest Agusia i są kotki! Tak sobie myślę, że trzeba mieć w sobie ogrom ciepła i dobroci, aby mimo Twoich trudności, stworzyć kochający dom dla bliskich na dwóch i czterech nogach :-*
    Ten wpis jest uroczy, przeczytałam dwa razy i wypowiększałam wszystkie zdjęcia (oprócz moich sierściuchów; znam je jak złe szelągi ;-)). Ja też miałam kiedyś kotkę czułą jak Lajla, potrafiła nawet obejmować moją twarz delikatnie łapeczkami, gdy byłam smutna. Obecne towarzystwo nie jest empatyczne, ale samym swoim istnieniem przynoszą radość. I demolują, a jakże, zwłaszcza, gdy Bałabuszka goni Manula, gdy ten ukradł mu coś z miski. Poza Demona na fotelu jest po prostu za dychę, od razu nasunął mi się cytat: "Podparł się w boki jak basza"! No i to zdjęcie z ciastem - kochane! Inspektorka nadzoru w akcji :-D. Buźki Agusiu, tak mi miło, że Cię humor nie opuszcza :-***

    OdpowiedzUsuń
  4. Marzyniu, Lajla jest taka kochana tylko dla mnie i czasem dla męża :) Jak przychodzą do nas goście, to nikt jej nie dotyka, bo potrafi zasyczeć jak lew :) Wszyscy już wiedzą, że od Lajli lepiej z daleka. Demon z kolei sam przychodzi i nastawia się do miziania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowicie przytulaśny post:)
    W tych przesympatycznych stworach jest całe mnóstwo wdzięku i ciepła i miłości i charakteru też:) Ale nawet rozrabiakom wszystko się wybacza:)
    Patrzę sobie i wspominam czasy, kiedy w domu tych kudłatych przyjaciół było całkiem sporo. Zdarzyło się nawet, że sąsiadka przyniosła nam wieczorem koteczkę, bo myślała, że nasza mała kicurka uciekła, a później okazało się, że nasza śpi na parapecie za firaną:) i już mieliśmy dwie:)
    Dobrze mają te zwierzaczki, które znajdą prawdzimy dom i są zaopiekowane jak Twoje Aga czy Marzyni:)
    Dzięki za ten cieplutki post:)
    Buziaki przesyłam!


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwierzaki dają nam dużo szczęścia, dobrze by było żeby wszystkie miały kochające domki. Pozdrawiam Maminku :)

      Usuń
  6. Hej Agusiu! Fajnie, że moje zwierzaki mają gościnny występ u Ciebie :-) Regis też śpi ze mną w łóżku i sprawia mi wiele radości swoimi psotami (to jeszcze kociak). Muszę teraz więcej dopieszczać Lokiego, bo czasami jest zazdrosny, ale kiedy zbliża się pora jedzonka, to potrafią obaj siedzieć przede mną i solidarnie prosić :-D
    Pozdrowienia ze Słowenii ode mnie, Zuzi i Mamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję dziewczyny, pozdrawiam Was serdecznie i przesyłam buziaki :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Domowa dostępność, czyli jak ułatwić sobie życie.

Warto mieć hobby